Pskrawiec.pl
  • Strona główna
  • Odbierz prezent
  • Blog
    • Facebook Ads
    • LinkedIn Ads
    • Sklepy internetowe
    • Lead Ads
  • O mnie
  • Usługi
    • Facebook Ads
    • Google Ads
    • LinkedIn Ads
    • TikTok Ads
    • Content marketing
    • Konsultacje
  • Opinie
  • Kontakt
Kategoria

Content marketing

Kobieta pisze na laptopie przy oknie, a na ekranie widać tekst tworzony w narzędziu AI do tworzenia treści
Automatyzacja zadańContent marketing

Claude, ChatGPT, czy Gemini? AI do tworzenia treści w małej firmie

przez Damian Żyła 30 września 2026

Claude, ChatGPT, czy Gemini? Który model AI wybrać do tworzenia treści w małej firmie w 2026 roku? (ranking)

Jesteś właścicielem małego biznesu i nie stać Cię na zespół specjalistów lub agencję, które poprowadzą marketing w Twojej firmie? Pewnie nie raz słyszałeś, że powinieneś skorzystać z AI, tylko nikt nie mówi jak i z którego narzędzia. Na rynku jest wiele popularnych modeli takich jak Claude, ChatGPT czy Gemini i ciężko jest podjąć decyzję, na który z nich warto się zdecydować. W tym artykule na kilku prostych przykładach sprawdzę który model AI najlepiej poradzi sobie z tworzeniem treści w małej firmie i w który najbardziej opłaca się zainwestować.

Na czym będzie polegał test Claude, ChatGPT i Gemini?

Być może słyszałeś o sekretnej umiejętności prompt engineeringu. To po prostu umiejętność pisania poleceń dla AI tak, żeby dokładnie wiedziała, czego od niej chcesz. Przydatna sprawa, ale większość właścicieli małych firm, jest na tyle zajęta swoim biznesem, że nie ma czasu, żeby się tego uczyć.

W praktyce wygląda to zapewne tak, że otwierasz czat, wpisujesz dwa zdania w stylu „napisz post o promocji X” i liczysz, że z resztą informacji AI sobie jakoś poradzi. Zapominasz podać grupę docelową, ton i długości tekstu, bo przy wielu obowiązkach na głowie po prostu o tym nie myślisz.

I właśnie na tym polegał mój test. Moje prompty były krótkie, pisane na szybko i dają narzędziom mało kontekstu. Chciałem sprawdzić, które AI najlepiej „domyśli się”, bądź „dorysuje” brakujące elementy układanki i wygeneruje dostateczny tekst, który będzie do wklejenia na stronę czy profil na Facebooku.

Każde narzędzie dostało te same polecenia w nowym czacie, a do oceny brałem pierwszą odpowiedź, bez poprawek, czy podawania kolejnych informacji. Testowałem darmowe wersje wszystkich trzech narzędzi, bo od nich zaczyna większość osób. W Gemini skorzystałem z modelu 3.1 Pro, a w Claudzie z Sonnet 5.5. W darmowym ChatGPT nie można wybrać konkretnego modelu, bo narzędzie dobiera go samo automatycznie, więc po prostu skorzystałem z bazowych ustawień.

Teksty w każdym teście będą ocenianie w 3 kategoriach:

  • naturalność – czy tekst brzmi jak napisany przez człowieka. Liczą się płynność, brak powtórzeń i typowych znaków AI, takich jak długie myślniki czy szablonowe frazy.
  • trzymanie się polecenia – czy AI uwzględniło wszystkie podane informacje, zrobiło to, o co prosiłem, i nie dopisało niczego od siebie.
  • gotowość do publikacji – czy tekst można od razu wkleić i opublikować, czy trzeba go jeszcze poprawiać.

Celem testu będzie sprawdzenie, który z najpopularniejszych modeli dostępnych na rynku pozwoli Ci zautomatyzować tworzenie tekstów przy jak najmniejszym wysiłku z Twojej strony.

ChatGPT, Claude i Gemini – czy jest między nimi jakaś różnica?

Sposób działania każdego z nich jest na pierwszy rzut oka jest identyczny. Wpisujesz polecenie i dostajesz odpowiedź. Schodząc na nieco bardziej specjalistyczny poziom każde narzędzie to model językowy (tzw. LLM), czyli program wytrenowany na ogromnej ilości tekstu, który m.in. potrafi pisać teksty, streszczać, odpowiadać na zapytania i wiele więcej. Różnice pomiędzy nimi można zauważyć dopiero w codziennej pracy. Na początek krótka charakterystyka bohaterów naszego dzisiejszego testu.

ChatGPT od firmy OpenAI to najbardziej znany i najbardziej uniwersalny model AI z tej trójki. Korzysta z niego ponad miliard osób miesięcznie, a obecnie wraz z Claude’em zajmuje czołowe miejsca w rankingach agentów AI, czyli modeli wykonujących złożone, wieloetapowe zadania.

Gemini to rozwiązanie od Google. Jego wyróżnikiem jest obecność w innych usługach tej firmy. Google wbudowuje funkcje Gemini w swoje najważniejsze produkty, takie jak wyszukiwarka (zapewne znane Ci AI overview, które wyskakuje ponad wynikami wyszukiwania w formie „Przeglądu AI”) i Gmail, więc wiele osób styka się z nim, nawet nie otwierając osobnej aplikacji Gemini.

Claude od firmy Anthropic przez długi czas był najmniej znany z tej trójki wśród zwykłych użytkowników. W ostatnich miesiącach bardzo mocno zyskał na popularności, głównie dzięki funkcjom agentowym, które pozwalają mu samodzielnie wykonywać całe zadania (np. dokonywać zmian w plikach na naszym komputerze), a nie tylko odpowiadać na pytania. Mimo, że wszystkie omawiane dzisiaj modele oferują takie możliwości, to Claude zdobył opinię jednego z najlepszych narzędzi w tej roli, szczególnie wśród dużych firm i programistów.

Który model AI jest najlepszy do pisania tekstów w 2026 roku?

Jeśli chcesz sprawdzić, który model AI wypada najlepiej w rankingach, nie tylko w tych związanych z generowaniem tekstu, ale także grafik, wideo czy kodowania to zajrzyj na stronę Arena.ai.

Sposób działania tego typu rankingu jest bardzo prosty i podobny do naszego dzisiejszego testu. Ktoś zadaje to samo pytanie, dostaje dwie odpowiedzi od anonimowych modeli i wybiera tę, którą uważa za lepszą. Z milionów takich głosów powstaje ranking.

Przyjrzyjmy się naszemu dzisiejszemu tematowi czyli rankingowi modeli pod kątem generowania tekstu.

Top 10 modeli w kategorii Creative Writing na Arena.ai (wrzesień 2026)

W kategorii kreatywnego pisania czołówkę dzielą między sobą modele Claude i Gemini. W rankingu Claude wydaje się najlepszy, ale różnice są naprawdę niewielkie. Dla uzupełnienia warto wspomnieć, że pierwszy model od OpenAI GPT-5.6-Sol-xhigh zajął 14 pozycję. Zobaczmy więc jak poradzą sobie wspomniane modele w naszym wewnętrznym teście.

Test nr 1 – post na Facebooku o nowości w menu

Zaczynamy od klasyka, czyli posta na Facebooka. Prowadzisz małą włoską restaurację i od piątku wprowadzasz do menu nową, jesienną pizzę. Chcesz, żeby jak najwięcej osób się o niej dowiedziało i wpadło spróbować, ale między jednym zamówieniem a drugim masz tylko kilka minut. Wpisujesz więc do AI parę zdań o swojej knajpie i prosisz o gotowy post.

Moje polecenie brzmiało:

Jestem właścicielem małej włoskiej restauracji Trattoria w Poznaniu. Robimy pizzę na cienkim cieście z pieca opalanego drewnem i domowe makarony.

Napisz post na fb, że od piątku mamy w menu nową pizzę z dynią, gorgonzolą i orzechami włoskimi za 42 zł. Nasz adres to ul. 3 maja 31, a rezerwacje można składać pod numerem +48 123 456 789

Niech tekst nie brzmi jak napisany przez AI i zachęci do odwiedzenia restauracji . Dodaj kilka emotek w tekście.

Post wygenerowany przez Gemini

Post na Facebooka o nowej pizzy z dynią, gorgonzolą i orzechami wygenerowany przez Gemini

Post zawiera wszystkie najważniejsze informacje, a emotki są użyte z wyczuciem i faktycznie coś wnoszą, jak przy wypisanych składnikach. Cena jest wpleciona w zdanie, a nie wrzucona jako osobny punkt, dzięki czemu tekst czyta się naturalnie. Gemini wykorzystał też kontekst, który mu podałem, i zaproponował połączenie pizzy z domowymi makaronami, gdy wpada się większą ekipą. Brakuje typowych dla AI myślników i dwukropków, a narracja jest poprowadzona tak, że bez większych poprawek trudno byłoby poznać, że ten post napisała sztuczna inteligencja. Na plus także hashtagi dopasowane do lokalizacji.

Wyniki:

  • Naturalność: 5/5
  • Trzymanie się polecenia: 5/5
  • Gotowość do publikacji: 5/5
  • Razem: 15/15

Post wygenerowany przez Claude

Post na Facebooka o nowej pizzy z dynią, gorgonzolą i orzechami wygenerowany przez Claude.

Tu już jest słabiej. Zdanie „pojawia się nowa pizza: dynia, gorgonzola i orzechy włoskie” brzmi dziwnie. Zabrakło choćby nazwy dla pizzy, która naturalnie by je domknęła. Kolejne zdanie wymienia te same składniki, tylko z dodanymi przymiotnikami, więc masz wrażenie, że czytasz to samo drugi raz. Przy cenie pojawia się emotka z workiem pieniędzy, która może sugerować, że będzie drogo, a zapis „Cena: 42 zł” po dwukropku wygląda mocno jak typowy tekst z AI. Zakończenie znowu zaprasza na nową pizzę, czyli powtarza to, co już wiemy. Plusem są za to hashtagi.

Wyniki:

  • Naturalność: 2/5
  • Trzymanie się polecenia: 5/5
  • Gotowość do publikacji: 2/5
  • Razem: 9/15

Post wygenerowany przez ChatGPT

Post na Facebooka o nowej pizzy z dynią, gorgonzolą i orzechami wygenerowany przez ChatGPT.

Początek jest lepszy niż u Claude’a, bo pizza z dynią, gorgonzolą i orzechami włoskimi pojawia się w normalnym zdaniu. Dalej wpadamy jednak w ten sam schemat. Tekst znowu opisuje składniki, a chwilę później pizza z dynią i gorgonzolą wraca po raz trzeci jako osobny punkt z ceną. Do tego mamy długi myślnik, czyli jeden z najbardziej charakterystycznych znaków tekstów pisanych przez AI (choć o poprawności dywizów, pauz, półpauz można długo pisać i to temat na osobny artykuł). Co ciekawe, ChatGPT jako jedyny nie dodał hashtagów.

Wyniki:

  • Naturalność: 2/5
  • Trzymanie się polecenia: 5/5
  • Gotowość do publikacji: 3/5
  • Razem: 10/15

Podsumowanie testu nr 1

W tej rundzie zdecydowanie wygrywa Gemini. Przedstawił wszystkie informacje w naturalny sposób, cenę podał w formie zdanie, a emotki użył z wyczuciem, bez myślników i dwukropków, które wskazują na treści generowane przez AI. To zdecydowanie najbardziej atrakcyjna treść dla odbiorcy. Claude i ChatGPT wyraźnie od niego odstają. Pierwszy przez niezgrabne otwarcie i niefortunną emotkę przy cenie, drugi przez powtórzenia i brak hashtagów.

Dodatkowo sprawdziłem jeszcze jak poradził sobie płatny model Claude Opus 5.5, który zajmuje 1 miejsce w rankingu, ale ten również zastosował powtórzenia w tekście, co jego „słabszy” kolega. Bez dwóch zdań w tej rundzie Gemini górą.

Wynik rundy: Gemini 15 pkt, ChatGPT 10 pkt, Claude 9 pkt.

Test nr 2 – odpowiedź na negatywną opinię w Google

Teraz coś trudniejszego, bo zamiast zachęcać, trzeba ugasić mały pożar. Załóżmy, że prowadzisz salon fryzjerski i dostajesz w Google negatywną opinię na 2 gwiazdki od klientki, która czekała pół godziny mimo umówionej wizyty. Chcesz jej wyjaśnić, skąd wzięło się opóźnienie, ale przede wszystkim dać jej poczucie, że rozumiesz jej złość, naprawdę żałujesz, że tak wyszło, i zrobisz wszystko, żeby następnym razem było lepiej.

Moje polecenie brzmiało:

Mam mały salon fryzjerski w Krakowie, pracujemy w trzy osoby. Klientka wystawiła nam w Google opinię na 2 gwiazdki: „Mimo umówionej wizyty czekałam prawie 30 minut, a nikt nawet nie przeprosił. Sama fryzura w porządku, ale więcej nie przyjdę.”

Napisz odpowiedź na tę opinię. Tego dnia poprzednia klientka miała koloryzację, która przedłużyła się o pół godziny.

Odpowiedź ma być miła i nie może brzmieć jak tłumaczenie się na siłę. Niech nie wygląda na napisaną przez AI.

Odpowiedź wygenerowana przez Gemini

Odpowiedź na negatywną opinię w Google dla salonu fryzjerskiego wygenerowana przez Gemini.

Gemini poradził sobie dobrze. Najbardziej podoba mi się sformułowanie „daliśmy plamę z komunikacją”, bo tak mógłby napisać prawdziwy właściciel salonu, a nie dział obsługi klienta. Fajnym akcentem jest też zakończenie z obietnicą, że przy kolejnej wizycie nie zabraknie dobrej kawy na czas. To nie jest rabat, ale miły gest, który pokazuje dobrą wolę. Minusem jest myślnik w drugim zdaniu, choć krótki, więc nie rzuca się aż tak w oczy. Tekst jest też dość długi i miesza „przepraszamy” z „przepraszam”.

Wyniki:

  • Naturalność: 4/5
  • Trzymanie się polecenia: 5/5
  • Gotowość do publikacji: 4/5
  • Razem: 13/15

Odpowiedź wygenerowana przez Claude

Odpowiedź na negatywną opinię w Google dla salonu fryzjerskiego wygenerowana przez Claude.

Claude ponownie wypada słabo. W pierwszych zdaniach zwraca się do klientki raz per „Państwo”, a zaraz potem per „Pani”, a do tego „mieliście” i „mieliśmy” pojawiają się tuż obok siebie. Całość jest poprawna, ale sucha i czyta się ją dość topornie. Na plus trzeba za to zaliczyć dodatkowe podpowiedzi i krótszą wersję odpowiedzi oraz kilka praktycznych uwag, np. żeby nie proponować rabatu w publicznej odpowiedzi, bo może to wyglądać na próbę kupienia lepszej oceny. To cenna rada, której nie dały pozostałe modele.

Wyniki:

  • Naturalność: 2/5
  • Trzymanie się polecenia: 5/5
  • Gotowość do publikacji: 3/5
  • Razem: 10/15

Odpowiedź wygenerowana przez ChatGPT

Odpowiedź na negatywną opinię w Google dla salonu fryzjerskiego wygenerowana przez ChatGPT.

Tutaj ChatGPT trafił w punkt. Odpowiedź zaczyna się od tego, co klientkę zabolało najbardziej, czyli od braku zwykłego „przepraszamy”. Jest krótkie wyjaśnienie, co się stało, ale od razu idzie za nim zrozumienie jej perspektywy, że przyszła na umówioną godzinę, więc czekanie nie było w porządku, a salon powinien był ją o tym poinformować. Na koniec pojawia się nadzieja, że da jeszcze szansę. Całość brzmi naturalnie i bez większych poprawek można by ją opublikować. Na plus także krótkie wyjaśnienie pod spodem, dlaczego taki ton działa.

Wyniki:

  • Naturalność: 5/5
  • Trzymanie się polecenia: 5/5
  • Gotowość do publikacji: 5/5
  • Razem: 15/15

Podsumowanie testu nr 2

Tę rundę minimalnie wygrywa ChatGPT. Jego odpowiedź jest krótka, naturalna i najlepiej stawia się po stronie klientki. Gemini depcze mu po piętach dzięki luźnemu, ludzkiemu językowi i gestowi z kawą, ale przegrywa przez drobne potknięcia. Claude dał najbardziej wartościowe wskazówki, jednak sama odpowiedź brzmi zbyt sztywno.

Wynik rundy: ChatGPT 15pkt, Gemini 13 pkt, Claude 10 pkt.

Test nr 3 – mail do klientów swojej firmy

Na koniec zmieniamy kanał i sprawdzamy, jak AI radzi sobie z mailem. Prowadzisz małą szkołę językową w Rzeszowie i od listopada ruszasz z zapisami na nowy kurs angielskiego dla dzieci. Chcesz dać znać rodzicom, którzy już Ci zaufali, ale wiesz, że ich skrzynki pękają w szwach. Mail musi mieć temat, który zachęci do otwarcia, i treść, którą da się szybko przeczytać.

Moje polecenie brzmiało:

Prowadzę małą szkołę językową w Rzeszowie. Uczymy głównie dzieci i młodzież, w małych grupach do 6 osób.

Napisz maila do rodziców, których dzieci już u nas się uczyły, że od listopada ruszają zapisy na kurs angielskiego dla dzieci w wieku 7–10 lat. Zajęcia dwa razy w tygodniu, 280 zł miesięcznie, pierwsza lekcja gratis. Zapisy mailowo albo pod numerem 600 200 300.

Dodaj temat maila. Niech całość brzmi tak jakby nie pisała tego sztuczna inteligencja.

Mail wygenerowany przez Gemini

Mail do rodziców o zapisach na kurs angielskiego dla dzieci wygenerowany przez Gemini.

Gemini zaczyna od zdania „mam nadzieję, że u Państwa wszystko w porządku”, które niczego nie wnosi, a przecież prosiłem wprost o krótki mail bez lania wody. Poza tym język jest naturalny i przyjemny w odbiorze.

W mailu mamy kilka wypunktowań. O ile w krótkim poście na Facebooka takie listy byłyby zbędne, to mail jest dłuższy, a takie rozwiązanie pomaga rodzicowi szybko wyłapać konkrety. Wyróżnienie „dla kogo, jak często, ile kosztuje” akurat mu w tym pomaga, więc w tym przypadku traktuję to jako drobny minus, a nie poważny błąd. Gorzej, że Gemini przekręcił jedną informację. W poleceniu grupy liczą maksymalnie 6 osób, a w mailu wyszło, że liczba miejsc jest ograniczona do 6, jakby w całym kursie było tylko 6 miejsc. Poza tym same zdania mają naturalny styl i dobrze się je czyta, więc to na duży plus.

Wyniki:

  • Naturalność: 3/5
  • Trzymanie się polecenia: 4/5
  • Gotowość do publikacji: 3/5
  • Razem: 10/15

Mail wygenerowany przez Claude

Mail do rodziców o zapisach na kurs angielskiego dla dzieci wygenerowany przez Claude.

Claude napisał najlepszy temat maila. Jako jedyny umieścił w nim darmową pierwszą lekcję, czyli najmocniejszy argument, żeby wiadomość w ogóle otworzyć. W treści są wszystkie informacje i nic nie zostało dopisane od siebie. Na plus także sposób, w jaki podał darmową lekcję: jako odpowiedź na wątpliwości rodzica, który nie wie, czy kurs będzie dla dziecka odpowiedni. Pod mailem znalazły się też dwie przydatne uwagi, np. żeby dopisać dni i godziny zajęć, bo rodzice zapytają o to w pierwszej kolejności.

Minusy? Znowu miesza formy grzecznościowe, tak jak w poprzednim teście: jest „do Państwa”, a chwilę później „Wasze dziecko” i „znacie”. Do tego całość wygląda jak ściana tekstu. Wszystkie konkrety są rozrzucone po akapitach, więc osoba, która tylko przeleci wzrokiem po mailu, może mieć problem z szybkim znalezieniem ceny czy częstotliwości zajęć.

Wyniki:

  • Naturalność: 4/5
  • Trzymanie się polecenia: 5/5
  • Gotowość do publikacji: 3/5
  • Razem: 12/15

Mail wygenerowany przez ChatGPT

Mail do rodziców o zapisach na kurs angielskiego dla dzieci wygenerowany przez ChatGPT

ChatGPT napisał mail krótki i konkretny, z kompletem informacji. Cenę i darmową lekcję wyróżnił w osobnych linijkach, co w mailu ma sens z tego samego powodu co u Gemini. Fajnym pomysłem jest prośba o polecenie kursu znajomym, choć „mały kandydat do nauki angielskiego” brzmi trochę niezgrabnie.

Całość zdradzają jednak myślniki, w tym długi myślnik w treści, jeden z najbardziej charakterystycznych znaków AI. Temat maila nie wspomina o darmowej lekcji, więc traci najmocniejszy argument. ChatGPT dopisał też od siebie, że liczba miejsc jest ograniczona i warto zgłosić się wcześniej, co można traktować jako plus.

Wyniki:

  • Naturalność: 3/5
  • Trzymanie się polecenia: 5/5
  • Gotowość do publikacji: 4/5
  • Razem: 12/15

Podsumowanie testu nr 3

Tę rundę wygrywa minimalnie Claude. Jego mail ma najlepszy temat, jest napisany ludzkim językiem i nie przekręca żadnej informacji, choć przydałoby mu się wyróżnienie najważniejszych konkretów. ChatGPT zajmuje drugie miejsce dzięki zwięzłości, ale traci przez myślniki i słabszy temat. Gemini zamyka stawkę przez niepotrzebny wstęp, pozostałości szablonu i przeinaczenie limitu miejsc.

Wynik rundy: Claude 13 pkt, ChatGPT 12 pkt, Gemini 10 pkt.

 

Podsumowanie testu

Gemini Claude ChatGPT
Test 1: post na Facebooka
Naturalność 5 2 2
Trzymanie się polecenia 5 5 5
Gotowość do publikacji 5 2 3
Wynik testu 15 9 10
Test 2: odpowiedź na opinię
Naturalność 4 2 5
Trzymanie się polecenia 5 5 5
Gotowość do publikacji 4 3 5
Wynik testu 13 10 15
Test 3: mail do klientów
Naturalność 3 4 3
Trzymanie się polecenia 3 5 5
Gotowość do publikacji 3 3 4
Wynik testu 10 12 12
RAZEM 38 31 37

Najwięcej punktów zebrał Gemini, ale tuż za nim, z jednym punktem straty, jest ChatGPT. Najsłabiej w punktacji wypadł Claude, który sporo oczek zgubił w kategorii gotowości do publikacji, co podkreśla to, że jednoznacznie zajmuje ostatnie miejsce w zestawieniu.

Kategoria (suma z 3 testów) Gemini Claude ChatGPT
Naturalność 12 8 10
Trzymanie się polecenia 14 15 15
Gotowość do publikacji 12 8 12

Gemini najlepiej poradził sobie z krótkimi, lekkimi formami. Jego post na Facebooka był najbardziej naturalny z całego testu i nadawał się do publikacji bez poprawek. Potknął się dopiero w mailu, gdzie przekręcił jedną informację, a przy tekstach kierowanych bezpośrednio do klientów to prawdziwy problem.

ChatGPT wypadł najrówniej i najlepiej wyczuł ton w trudnej sytuacji, czyli przy odpowiedzi na negatywną opinię. Jego słabością są typowe dla AI nawyki, takie jak długie myślniki i powtórzenia, które trzeba wyłapać przed publikacją.

Claude najsłabiej radził sobie z krótkimi tekstami i dwukrotnie pomylił formy grzecznościowe. Zaskoczył za to czymś, czego nie dali inni: praktycznymi wskazówkami, np. żeby nie proponować rabatu w publicznej odpowiedzi. W mailu napisał najlepszy temat i nie przekręcił żadnej informacji.

Który model AI wybrać do tworzenia treści?

Jeśli prowadzisz małą firmę i chcesz szybko tworzyć posty do social mediów, dobrym wyborem będą zarówno Gemini, jak i ChatGPT. W moim teście Gemini pisał najbardziej naturalnie i jego teksty najczęściej nadawały się do publikacji bez poprawek, szczególnie krótki post. ChatGPT był za to najbardziej równy i najlepiej wyczuł ton w trudniejszej sytuacji, gdy trzeba było odpowiedzieć na negatywną opinię. Różnice między nimi są jednak niewielkie.

Pamiętaj, że ten test to tylko wskazówka. Każdy korzysta z AI trochę inaczej i komuś innemu może bardziej przypaść do gustu styl, który mnie nie przekonał. Za płatną subskrypcję zapłacisz około 100 zł miesięcznie, dlatego najlepiej sprawdzić to na własnej skórze. Przez miesiąc korzystaj z jednego narzędzia, przez kolejny z drugiego i zobacz, którego odpowiedzi bardziej Ci odpowiadają.

Niezależnie od tego, na które się zdecydujesz, pamiętaj o jednym. Lepiej napisany prompt potrafi mocno poprawić wynik każdego z tych narzędzi. Jeśli chcesz zobaczyć, jak to zrobić w praktyce, przeczytaj nasz wpis o tym, jak napisać skuteczny opis produktu z AI. Pokazujemy w nim na przykładach, w jaki sposób pisać polecenia, żeby odpowiedzi były jak najbardziej zgodne z Twoimi oczekiwaniami.

A jak to wygląda u Ciebie? Daj znać w komentarzu, z którego narzędzia obecnie korzystasz i dlaczego.

30 września 2026 0 komentarzy
0 FacebookTwitterLinkedinEmail
Copywriting SEO – planowanie tekstów na stronę internetową przy notatniku i laptopie
Content marketing

Copywriting SEO: Jak napisaliśmy teksty na 4 strony w 20 dni?

przez Damian Żyła 30 lipca 2026

Jak stworzyć skuteczne teksty pod SEO na stronę internetową?

Zlecasz stworzenie nowej witryny i nagle dociera do Ciebie brutalna prawda. Ktoś musi napisać teksty na wszystkie podstrony. Zamiast zapychać przestrzeń oklepanymi hasłami rodem z AI, w stylu „kompleksowa usługa”, „wysoka jakość”, które z pewnością nie przekonają nikogo, a wyszukiwarka Google zwyczajnie zignoruje, warto postawić na skuteczny copywriting. Na przykładzie naszego case study, pokażemy Ci, jak zaplanować tworzenie tekstów, które nie tylko zadowolą algorytmy Google, ale przede wszystkim sprawią, że użytkownicy będą chcieli płacić za Twoje produkty lub usługi.

Dobry copywriting – dlaczego pisanie tekstów pod SEO ma sens?

Jeszcze kilkanaście lat temu wystarczyło napisać przeciętnej jakości tekst, upchnąć w nim jak najwięcej słów kluczowych i witryna sama pięła się w wynikach wyszukiwania. Byli i tacy, którzy tworzyli dedykowane zakładki z nielogicznymi ścianami tekstu wypełnionymi słowami kluczowymi (to akurat nigdy nie działało). Dzisiaj tak tym bardziej się nie da. Użytkownicy i algorytmy są dużo bardziej wymagające i oczekują wysokiej jakości treści.

Twój klient szuka konkretnego i szybkiego rozwiązania swojego problemu. Jeśli zaserwujesz mu ścianę nudnego tekstu, natychmiast zamknie Twoją stronę i pójdzie do konkurencji.

Wartościowe treści SEO łączą dwa elementy. Z jednej strony odpowiadają na obawy odbiorcy, a z drugiej dają jasny sygnał wyszukiwarce, że na Twojej witrynie są informacje wysokiej jakości i warto jest je pokazywać szerzej. Dobry tekst pod SEO finalnie i w dłuższej perspektywie po prostu na siebie zarabia.

Nasz punkt wyjścia, czyli z czym przyszedł klient

Zgłoszenie było bardzo typowe. Klient z branży transportowej zlecił stworzenie nowej strony, miał szeroką ofertę usługową, a jego dotychczasowa witryna odstraszała czytelników ścianami tekstu wygenerowanego przez AI.

Naszym zadaniem było stworzenie treści pod SEO całkowicie od nowa. Musieliśmy zastąpić generyczną papkę materiałem, który z jednej zachęci do skorzystania z usług naszego klienta, a z drugiej wesprze pozycjonowanie stron. Wbrew pozorom, to nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać.

Sprawę ułatwiał nam fakt, że twórcy strony dostarczyli nam gotowy szablon. Nie musieliśmy od zera martwić się o architekturę informacji, więc mogliśmy skupić się w stu procentach na pokazaniu zalet oferty i optymalizacji tekstów pod kątem wyszukiwań.

Musieliśmy przygotować treści na cztery strony:

  • Strona główna wraz z zakładkami usługowymi dot. transportu
  • Wybrane usługi w formie landing page’a.
  • Usługi dźwigowe, również jako landing page nastawiony na szybki kontakt.

Najwięcej pracy wymagała strona główna. Ze względu na podstrony usługowe musieliśmy przygotować osiem tekstów na 2-3 tysiące znaków, a do tego zapełnić mniejsze przestrzenie na na samej górze serwisu. Żeby nie zanudzić Cię całym procesem, w dalszej części skupimy się na jednym przykładzie, czyli zakładce dedykowanej transportowi krajowemu i międzynarodowemu.

Dłoń zapisująca notatki w notatniku obok wydruku z wykresami, klawiatury i okularów

Przygotuj się zanim zaczniesz tworzyć tekst

Dobry tekst na stronę internetową wymaga przygotowań. Część osób pomija ten etap, a później tworzy tekst, który czyta się jak instrukcję od pralki ;). My skupiliśmy się na następujących obszarach:

1. Zastanów się do jakiego użytkownika piszesz

Brzmi jak banał z podręcznika do marketingu, ale to najważniejsza zasada, o której zaskakująco wiele osób zapomina tworząc treści na strony internetowe.

W przypadku naszego klienta szybko okazało się, że nie ma czegoś takiego jak jeden typ użytkownika. Zakładkę o transporcie krajowym czyta ktoś zupełnie inny niż stronę agencji celnej. Pierwszy to często właściciel niedużej firmy, który potrzebuje przewieźć towar i porównuje kilka ofert. Drugi to specjalista od logistyki, który zna procedury i szuka konkretnej informacji, a nie tłumaczenia podstaw.

To zmienia poziom szczegółowości i język. Osobie z branży nie musisz wyjaśniać, czym jest odprawa celna. Za to musisz jej pokazać, że wiesz, co robisz.

Zanim więc zaczniesz pisać, odpowiedz sobie na trzy pytania:

  • Ile ta osoba już wie o usłudze?
  • Czego się boi przy podejmowaniu decyzji: opóźnienia, ukrytych kosztów, braku sprzętu na czas?
  • Co musi zobaczyć, żeby kliknąć w formularz albo zadzwonić?

Trzecie pytanie jest kluczowe, bo każda z naszych zakładek miała inny cel. Landing page usług dźwigowych prowadził do szybkiego telefonu. Strona agencji celnej miała najpierw rozwiać wątpliwości, a dopiero potem prowadzić do formularza. Ustalony wcześniej cel wpływa na długość tekstu, jego ton i to, o czym w ogóle piszesz w pierwszym akapicie.

Jeśli tego nie przemyślisz, to stracisz czas na przygotowanie treści, które nikogo do niczego nie prowadzą.

2. Dopytaj klienta o konkrety

Zanim więc zaczęliśmy pisać musieliśmy zebrać jak najwięcej przydatnych informacji na temat oferty naszego klienta. Przejrzeliśmy jego starą stronę i z generycznych opisów wyłuskaliśmy wszystko, co miało jakąkolwiek wartość: liczby, parametry, nazwy naczep, rodzaje obsługiwanych ładunków, obsługiwane kierunki, certyfikaty.

Konkret to słowo klucz. Właściciele firm to zapracowani ludzie, którzy nie mają czasu na banały. Oni od razu chcą wiedzieć, co ktoś ma, jakie to jest, dlaczego lepsze od innych ofert na rynku, ile kosztuje, dlaczego tak drogo i na kiedy może być zamówione.

Potem zapisaliśmy wątki, których na stronie brakowało, wypisaliśmy najczęstsze pytania odbiorców i wysłaliśmy klientowi maila z listą szczegółów do uzupełnienia.

Jeśli chcesz zrobić to samo u siebie, zacznij od pytań w tym stylu:

  • Co dokładnie dostaje klient w cenie, a za co musi dopłacić?
  • W czym Wasz sprzęt jest inny, lepszy niż u konkurencji?
  • Czego klienci najczęściej nie rozumieją przy pierwszej rozmowie?
  • Jaki jest najkrótszy termin realizacji?
  • Jakie zamówienia odrzucacie i dlaczego?

3. Znajdź braki u konkurencji

Zanim usiedliśmy do pisania, przejrzeliśmy strony, które wyświetlają się w TOP 10 wyszukiwań na naszą frazę. Nie po to, żeby je przepisać. Chodziło o coś innego.

Szukaliśmy braków. Czegoś czym moglibyśmy się wyróżnić. Okazało się, że mało kto podaje dokładne parametry naczep, ich zaawansowane funkcje i tłumaczy szczegółowo różnice między poszczególnymi rodzajami transportu. Większość pisała o „elastyczności” i „indywidualnym podejściu”. To była nasza przestrzeń do zagospodarowania.

Ta analiza dała nam też szkielet nagłówków. Wiedzieliśmy, jakie śródtytuły są standardem w branży, a gdzie możemy dołożyć sekcję, której nie ma nikt inny.

4. Sprawdź, ile masz miejsca na content

Ważna sprawa, o którym mało kto myśli na starcie. Szablon strony narzucał nam sztywne ramy. Sekcja na 800 znaków to sekcja na 800 znaków i trzeba się do tego dostosować.

Dlatego jeszcze przed pisaniem rozpisaliśmy sobie, ile znaków wchodzi w każdy blok i jaka fraza ma się w nim znaleźć. Dzięki temu nie wyrzuciliśmy do kosza gotowych akapitów, bo nagle okazało się, że nie mieszczą się w projekcie.

Jak Contadu pomaga tworzyć treści pod pozycjonowanie w Google?

Copywriterzy mają do wyboru sporo aplikacji wspierających pisanie tekstów typu Senuto czy Ahrefs, ale nasz wybór padł na Contadu. To narzędzie, które wyglądem i sposobem działania przypomina Worda, więc nie trzeba spędzać tygodnia na nauce obsługi. Korzystaliśmy z darmowego planu i w zupełności nam wystarczył, a trzy jego funkcje były niezwykle pomocne.

Panel Contadu z listą sugerowanych słów kluczowych i pytaniami konkurencji dla frazy transport krajowy i międzynarodowy

Widok roboczy Contadu: po lewej frazy bazowe i rozszerzone z widełkami użycia, na środku pytania wyciągnięte z treści konkurencji, po prawej ich tytuły i opisy meta.

Lista bazowych słów kluczowych. Moim zdaniem najlepsza rzecz w tym narzędziu. Contadu podsuwa kilkadziesiąt fraz i przy każdej pokazuje widełki, ile razy warto ją wykorzystać. Widzisz więc czarno na białym, że „transport międzynarodowy” powinien pojawić się na przykład od trzech do siedmiu razy, a nie zgadujesz.

Lista fraz długiego ogona. Czyli dłuższych, bardziej szczegółowych zapytań, które ludzie wpisują w wyszukiwarkę. Ruch z nich jest mniejszy, ale trafia do Ciebie ktoś, kto dokładnie wie, czego szuka. To zwykle przekłada się na wyższą konwersję niż z ogólnych haseł.

Wskaźnik content score. To licznik, który na bieżąco pokazuje, jak pod kątem jakości wypada Twój tekst na tle materiałów już obecnych wysoko w wynikach wyszukiwania. Najlepsze jest to, że nie dostajesz jednej abstrakcyjnej liczby. Contadu pokazuje trzy punkty odniesienia, czyli wynik strony z pierwszego miejsca w Google, medianę pierwszej dziesiątki oraz medianę pierwszej trzydziestki. Dzięki temu od razu widzisz, jak bardzo Twój tekst odbiega od tych na szczycie listy wyszukiwań.

Poza tym Contadu oferuje analizę fraz, na jakie pozycjonują się firmy z Twojej branży, oraz bazę realnych pytań użytkowników, którą świetnie wykorzystasz przy budowaniu sekcji FAQ. W płatnej wersji dochodzą funkcje sztucznej inteligencji do automatycznego pisania, ale ich nie testowaliśmy i przy tym projekcie nie były nam do niczego potrzebne.

Przygotowanie przestrzeni roboczej w Contadu

Zanim narzędzie podpowie Ci choćby jedną frazę, musi wiedzieć, o czym piszesz i z kim się porównujesz. Ten etap zajął nam kilka minut, ale ma duże znaczenie, bo decyduje o jakości wszystkich późniejszych podpowiedzi.

Tabela wyboru stron konkurencji w Contadu z content score i liczbą słów dla frazy transport krajowy i międzynarodowy

Fragment listy wyników wyszukiwania w Contadu. Przy każdym adresie widać pozycję w Google, content score, liczbę słów, intencję i typ strony – na tej podstawie zaznaczyliśmy 8 wpisów do porównania.

U nas wyglądał tak:

  1. Stworzyliśmy nowy projekt. Aby to zrobić musieliśmy wpisać interesującą nas frazę. W naszym wypadku był to „Transport krajowy i międzynarodowy”.
  2. Contadu przeanalizowało wyniki wyszukiwania. Samo przeszukało trzydzieści najwyżej pozycjonowanych adresów na naszą frazę i pokazało przy każdym pozycję w Google, ocenę jakości tekstu pod kątem SEO, liczbę słów oraz nagłówków.
  3. Z tego wybraliśmy 8 wpisów do porównania. To ważny moment, bo na tej podstawie Contadu buduje później całą listę sugerowanych fraz. Zaznaczyliśmy strony, które faktycznie odpowiadały naszemu tematowi i miały wysoki wynik jakości.

Przestrzeń robocza była gotowa. Po prawej stronie ekranu mieliśmy komplet sugerowanych fraz osobno dla nagłówków i dla zwykłej treści, a nad nimi licznik jakości. Mogliśmy więc przejść do pisania.

Pusty edytor treści w Contadu z listą fraz i licznikiem jakości po prawej stronie, gotowy do pisania tekstu

Przestrzeń robocza gotowa do pracy. Po lewej pusty edytor, po prawej sugerowane frazy z widełkami użycia, a nad nimi licznik jakości tekstu.

SEO copywriting, czyli jak wyglądał proces tworzenia treści na stronę?

Czas na najtrudniejszą część, czyli pisanie. To moment, w którym sporo osób bez odpowiedniego przygotowania i podejścia zaczyna sypać ogólnikami, albo tak mocno wpatruje się w listę fraz, że zapomina, po co w ogóle ten tekst powstaje. Nasz proces przebiegał następująco:

1. Ustawiliśmy tytuł i opis

Po kliknięciu w „Title” dostaliśmy krótką listę sugerowanych fraz oraz poglądowe tytuły i opisy stosowane przez firmy z pierwszej strony wyników. Zadanie polegało na tym, żeby napisać coś, co zawiera jakościową frazę, mieści się w limicie znaków i jednocześnie zachęca do kliknięcia. Sam tytuł nie wpływa jakoś niesamowicie na widoczność, ale decyduje o tym, czy ktoś w ogóle wejdzie na stronę. Możesz mieć najlepszy tekst na swojej stronie i nadal przegrać z kimś, kto po prostu napisał ciekawszy nagłówek i w ten sposób zaintrygował użytkownika.

Okno w Contadu z możliwymi do wpisania tytułem i opisem, listą fraz oraz podglądem tytułów i opisów konkurencji.

Pod polami Title i Description Contadu pokazuje frazy z procentem pokrycia u konkurencji, a liczniki na bieżąco pilnują limitu znaków. Dla tytułu jest to ok. 65 z.z.s, a dla opisu około 150 z.z.s.

2. Następnie napisaliśmy tekst na bazie zebranych materiałów

Tutaj przydało się wszystko to, co zebraliśmy na etapie przygotowań. Generyczne opisy ze starej witryny, konkrety wyciągnięte mailem od klienta i braki, które znaleźliśmy u konkurencyjnych firm.

Pisaliśmy naturalnie, unikaliśmy fachowego i marketingowego żargonu starając się naturalnie wplatać najpopularniejsze słowa kluczowe, ale nie przywiązywaliśmy na tym etapie do tego wielkiej wagi.

Samo pisanie to temat na osobny artykuł, więc nie będziemy go tu rozkładać na czynniki pierwsze. Wkrótce przygotujemy na ten temat artykuł, w którym pokażemy Ci, jak zbudować własnego asystenta AI do tworzenia tekstów blogowych, który będzie pisał w Twoim stylu, konkretnie i przekonująco dla Twoich odbiorców.

3. W kolejnym kroku dopracowaliśmy nagłówki

Contadu podpowiada osobne zestawy fraz dla nagłówka głównego H1 oraz do śródtytułów H2 i H3, więc od razu wiadomo, jakie słowa kluczowe warto wrzucić. Śródtytuły pełnią zresztą podwójną rolę. Dają sygnał wyszukiwarce, o czym jest dana część tekstu, a użytkownikowi pozwalają w kilka sekund przeskanować stronę i znaleźć to, czego szuka.

Przy okazji wykorzystaliśmy bazę zapytań użytkowników, o której pisaliśmy wcześniej. Pytania, które ludzie wpisują w wyszukiwarkę, posłużyły nam za gotowe śródtytuły i za szkielet sekcji FAQ na dole strony.

4. Na końcu dokonaliśmy optymalizacji treści

Dopiero na tym etapie dokładnie sprawdziliśmy, których fraz brakuje, a które pojawiły się za często, i nanieśliśmy poprawki. Część zdań przebudowaliśmy, część słów podmieniliśmy na synonimy, a niektóre podpowiedzi zostawiliśmy nietknięte.

Naszym celem był wynik zbliżony do strony z pierwszego miejsca w Google. Nie chodziło o sztuczne maksymalizowanie licznika, tylko o pewność, że tekst jest co najmniej tak dobry jak ten, który Google już uznało za najlepszy na tę frazę. Plus był taki, że medianę wyników z pierwszej dziesiątki przebiliśmy z dużym zapasem.

I tu najważniejsza rada z całego procesu. Nie pisz pod licznik. Content score to wskaźnik pomocniczy, a nie cel sam w sobie. Jeśli będziesz na siłę wpychał każdą sugerowaną frazę, dostaniesz tekst, który świetnie wygląda w narzędziu, ale ciężko czyta się na żywo. Świadomie zostawialiśmy część fraz kluczowych nietkniętych, bo brzmiały nienaturalnie albo w ogóle nie pasowały do oferty naszego klienta.

Jak zbudowaliśmy podstronę o transporcie krajowym i międzynarodowym?

Wiesz już jak wyglądał proces. Teraz zobaczysz, z czego składał się gotowy tekst. Ten sam szkielet powtórzyliśmy potem na każdej z ośmiu zakładek usługowych, więc spokojnie możesz przenieść go do swojej branży. Takie rozwiązanie ułatwia użytkownikom orientowanie się w tekście na kolejnych podstronach, ale powtarzany jest sam schemat, a nie treści, dzięki czemu nie zanudzisz swoich odbiorców.

Otwarcie pytaniem, nie powitaniem

Zrezygnowaliśmy z frazesów i akapit zaczęliśmy od dwóch pytań do czytelnika. Pierwsze dotyczyło zasięgu usługi, drugie tego, czego klient naprawdę się obawia, czyli że coś pójdzie nie tak. Zero zdań o wieloletnim doświadczeniu, tylko pokazanie potencjalnemu klientowi, że doskonale go rozumiemy.

Linkowanie wewnętrzne

W drugim akapicie w nawiązaniu do szeroko rozumianego transportu, wspomnieliśmy o odprawie celnej oraz o miejscu na składowanie ładunku. Fragment ten stał się odnośnikiem do dedykowanego landing page’a. Dzięki temu użytkownik, któremu zależy na przewozie towarów, jednym kliknięciem przechodzi do usługi, o której istnieniu nie miał pojęcia. Dodatkowo linkowanie wewnętrzne jest pozytywnie oceniane przez algorytmy, ponieważ dzięki temu wiedzą, które zakładki są ze sobą powiązane i o czym jest każda z nich.

Pokazanie konkretów w odpowiednim miejscu

Twórcy witryny zaprojektowali na podstronach między drugą, a trzecią sekcją blok wyróżnionego tekstu na ok. 100-150 znaków ze spacjami. To miejsce, które po wejściu w zakładkę od razu przyciąga wzrok i wymaga odpowiedniego przemyślenia.

W zaledwie 112 znakach wrzuciliśmy tam konkrety takie jak, liczbę własnych ciężarówek, liczbę rocznie przejechanych kilometrów, zakres terytorialny i podkreślenie, że dla firmy nie ma zleceń niemożliwych do zrealizowania.

Sekcja zbijająca główną obiekcję, a pod nią kontakt

Nazwaliśmy problem, czyli konieczność dogadywania się z kilkoma firmami naraz, dołożyliśmy dowód w postaci międzynarodowego certyfikatu i domknęliśmy to korzyścią, czyli zaoszczędzonym czasem. Dopiero pod tym wstawiliśmy mail i numer telefonu, zamiast chować je w stopce.

Wyróżnienie najważniejszych fragmentów tekstu

Ludzie rzadko kiedy czytają całe akapity, a pogrubione odpowiednie słowa pozwalają przykuć ich uwagę i znaleźć najważniejsze informacje.

Wypełniony edytor Contadu z gotowym tekstem i licznikiem jakości na poziomie 78 punktów content score.

Edytor po zakończeniu pracy: 78 punktów content score, pokrycie fraz 66%, tytuł na 98%. Zielone frazy mieszczą się w zalecanych widełkach, pomarańczowe zostały użyte częściej, niż sugerowało narzędzie.

Efekty naszej pracy

Działając w oparciu o wcześniej opisany proces w ciągu niespełna 3 tygodni przygotowaliśmy na 4 strony ponad 15 tekstów na ponad 53 tysiące znaków ze spacjami. 

Tekst o transporcie krajowym i międzynarodowym zamknęliśmy na wyniku 78 punktów content score i pokryciu sugerowanych fraz na poziomie 66%. To wynik w okolicach strony, która na tę frazę zajmuje pierwsze miejsce w Google, i wyraźnie powyżej mediany całej pierwszej dziesiątki. Pozostałe zakładki utrzymywały się w podobnym poziomie.

Pamiętaj jednak o tym, że jeden dobry tekst nie wywinduje Cię na pierwsze miejsce w Google. Warto, żeby to wybrzmiało, bo content score bywa mylący. To ocena jakości samego tekstu, a nie prognoza pozycji w wyszukiwarce. Na to, gdzie ostatecznie wyląduje Twoja strona, wpływa jeszcze wiek domeny, profil linków, kondycja techniczna serwisu, to od ilu lat konkurencja buduje swoją widoczność i oczywiście to jak często i jak dużo publikujesz na swojej stronie.

Pozycjonowanie to proces liczony w miesiącach, a nawet latach, a na pewno nie w tygodniach. To, co zrobiliśmy, dało klientowi dobry punkt wyjścia, ale dalej trzeba działać konsekwentnie, publikować wpisy blogowe, zdobywać wartościowe linki i wracać do tekstów, gdy zmieniają się wyniki wyszukiwania. Dobra treść to warunek konieczny, ale nie wystarczający. Efekty przyjdą, tylko trzeba będzie na nie poczekać.

Na koniec warto dodać, że gotowe teksty poszły do profesjonalnego biura tłumaczeń i trafiły na stronę w wersji angielskiej, niemieckiej i rosyjskiej. Nie robiliśmy przy nich osobnej analizy fraz dla każdego rynku, bo taka praca to w praktyce cztery odrębne projekty i zupełnie inny budżet. Wersje obcojęzyczne są więc wiernym tłumaczeniem polskiego oryginału, a nie tekstami pisanymi pod tamtejsze wyniki wyszukiwania. Jeśli zależy Ci na widoczności również za granicą, to różnica, o której warto pamiętać na starcie.

Podsumowanie

Wartościowy content nie bierze się z upychania słów kluczowych na siłę, tylko z przemyślanego tworzenia treści poprzedzonego odpowiednim przygotowaniem.

Najpierw ustalasz, do kogo piszesz i czego ta osoba się obawia. Potem wyciągasz od klienta konkrety, których nie ma nikt inny w jego branży. Sprawdzasz, czego brakuje na stronach www konkurencji, orientujesz się ile masz miejsce na stronie i dopiero wtedy siadasz do pisania. Dodatkowo narzędzie Contadu znacząco ułatwia cały ten proces i informuje Cię, czy Twój tekst zmierza w dobrym kierunku, czy może potrzebuje przebudowy.

Etap Co robimy Najczęstszy błąd
Odbiorca Ustalamy kim jest, ile wie, na czym mu zależy i czego się obawia Pominięcie tego etapu, czego efektem jest ogólny, powierzchowny tekst
Research Dopytujemy klienta o konkrety – liczby, parametry i terminy + analiza konkurencji Jak wyżej. Brak konkretów -> ogólny tekst
Wybór frazy Jedna główna fraza na jeden adres Kilka zakładek pod to samo hasło
Analiza wyników Do porównania bierzemy tylko strony, które w 100% są na ten sam temat Zaznaczenie wszystkiego jak leci
Tytuł i opis Fraza kluczowa plus konkretny powód, żeby kliknąć Zbyt duże ukierunkowanie na słowa kluczowe kosztem ciekawości tematu
Pisanie Konkrety, ludzki język, zalety, korzyści, słowa kluczowe Ogólniki typu „indywidualne podejście”, „wysoka jakość”
Nagłówki Frazy kluczowe w H1, H2 i H3 „Ładne nagłówki bez fraz kluczowych”
Optymalizacja Uzupełnienie braków i cięcie powtórzeń Pisanie pod wskaźnik content score zamiast pod odbiorcę

Jeśli jesteś właśnie w podobnej sytuacji, jak nasz klient i przed Tobą jest przygotowanie tekstu na stronę www, a nie chcesz robić tego samemu, napisz do nas w formularzu poniżej. Opowiedz nam o swojej branży, ofercie i potrzebach, a my odezwiemy się do Ciebie w ciągu 48h z konkretną propozycją na treści.

A jeśli masz swój sposób na pisanie tekstów pod SEO albo korzystasz z innych aplikacji, daj znać w komentarzu. Z chęcią sprawdzimy inne rozwiązania!

 

30 lipca 2026 0 komentarzy
0 FacebookTwitterLinkedinEmail

Kategorie

  • Automatyzacja zadań (3)
  • Content marketing (2)
  • Facebook Ads (6)
  • Google Ads (4)
  • Kursy online (1)
  • LinkedIn Ads (1)
  • Praca w marketingu (1)
  • Reklama internetowa (3)
  • Reklamy Lead Ads (7)
  • Sklepy internetowe (5)
  • TikTok Ads (2)

Kontakt

Przemysław Krawiec

Masz do mnie pytanie? Chcesz porozmawiać o współpracy lub skonsultować swój temat? Napisz: kontakt@pskrawiec.pl.

  • wrzesień 2026
  • lipiec 2026
  • czerwiec 2026
  • maj 2026
  • styczeń 2026
  • kwiecień 2024
  • marzec 2024
  • luty 2024
  • grudzień 2023
  • sierpień 2023
  • marzec 2023
  • luty 2023
  • listopad 2022
  • wrzesień 2022
  • kwiecień 2022
  • Linkedin
  • Email

@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign


Wróć na górę
Pskrawiec.pl
  • Strona główna
  • Odbierz prezent
  • Blog
    • Facebook Ads
    • LinkedIn Ads
    • Sklepy internetowe
    • Lead Ads
  • O mnie
  • Usługi
    • Facebook Ads
    • Google Ads
    • LinkedIn Ads
    • TikTok Ads
    • Content marketing
    • Konsultacje
  • Opinie
  • Kontakt
Pskrawiec.pl
  • Strona główna
  • Odbierz prezent
  • Blog
    • Facebook Ads
    • LinkedIn Ads
    • Sklepy internetowe
    • Lead Ads
  • O mnie
  • Usługi
    • Facebook Ads
    • Google Ads
    • LinkedIn Ads
    • TikTok Ads
    • Content marketing
    • Konsultacje
  • Opinie
  • Kontakt
@2019 - All Right Reserved. Designed and Developed by PenciDesign